Słowa – sztylety

Wychowanie

Czasami słowa mogą być jak sztylety. Ranią mocno i głęboko. Choć nie zostawiają widocznych ran, gdzieś głęboko w środku krwawią. Niektóre pozostają niezabliźnione i otwarte, nawet na całe życie.

Dlaczego?

„Dlaczego to robisz? Dlaczego ciągle coś psujesz? Dlaczego jesteś taki niegrzeczny? Dlaczego Ty nigdy nie możesz usiedzieć w miejscu? Dlaczego Ty zawsze coś wylejesz? Dlaczego skaczesz? Dlaczego ryczysz?  Dlaczego? Dlaczego? Dlaczego?! Seria ciosów. Można od niej zwariować i jednocześnie wpędzić naszą pociechę w niekończące się poczucie winy. Nie tylko od nadmiaru pytań, ale nawet od samego słowa „dlaczego”. Wiesz dlaczego?

Bo kryje się w nim oskarżenie. Gdy je słyszymy, czujemy się jak na przesłuchaniu w roli winnego. Zarówno dzieci, jak i dorośli odruchowo reagują na nie negatywnie, bo pytanie „Dlaczego?” żąda usprawiedliwienia, tłumaczenia się z czegoś. „Pytam! Dlaczego?!” – czyli oskarżam Cię i masz się natychmiast wytłumaczyć!

Zapewne też słyszysz w pracy lub w domu: „Dlaczego nie skończyłeś jeszcze tego dokumentu?” „Dlaczego się spóźniłeś?” „Dlaczego nie ma jeszcze obiadu?” przypomnij sobie, co w tej sytuacji czułeś lub czułaś? Przygnębienie? Złość? Bunt? Smutek? Poniżenie? Dziecko czuję się podobnie pod ostrzałem pytań typu „Dlaczego”. Czuje się winne, poniżone, gorsze, niezasługujące na miłość mamy lub taty. Jedne dziecko się zbuntuje, a inne zamknie się w sobie.

A jeśli do tego niefortunnego pytania dodasz „ty nigdy” albo „ty zawsze” przyczepiasz dziecku łatkę, najczęściej „flei”, „niedojdy” lub „łobuza””. I co gorsze, Twoje dziecko w to uwierzy, nawet jeśli tylko ot tak powiedziało Ci się w złości i wcale tak nie myślisz! Bo Tobie, drogi rodzicu, dziecko wierzy, jak nikomu innemu na świecie. Jednak cios słowem został zadany i rana tkwi gdzieś głęboko, by się otworzyć w życiu dorosłym i wpływać na ważne,  życiowe wybory. Lepiej więc unikaj słowa „dlaczego”, a frazę „dlaczego ty zawsze” albo „dlaczego ty nigdy” wyrzuć ze słownika.

Jak w takim razie pytać swoje dzieci, dlaczego coś zrobiły lub czegoś nie zrobiły? Mamy zamienniki: „Z jakiego powodu zniszczyłeś tą zabawkę”, „Co takiego się stało, że płaczesz?”. To zdecydowanie lepsze rozwiązanie, bo są pytaniami otwartymi – pozwalają dziecku się wypowiedzieć i nie oskarżają go. ani nie szufladkują. Tak zadane pytanie jest rozpoczęciem dialogu, dzięki któremu możesz spróbować rozwiązać problem razem z dzieckiem. Te pytania są angażujące i zachęcające do wypowiedzenia się, informują, że chcesz usłyszeć, co ma druga osoba do powiedzenia.

Ciężki kaliber

Sięgnijmy po cięższy kaliber, a raczej większe ostrze. „Zejdź mi z oczu!”, „Wynoś się!”, „Nie chcę Cię już widzieć!”.  Każdemu rodzicowi zdarzy się tak powiedzieć, bo każdy rodzic prędzej czy później będzie sfrustrowany, bezsilny, wściekły zachowaniem swojego dziecka. A jeśli się już taki sztylet wbije, należy go go szybko wyjąć, mówiąc: „Nie powinnam tak mówić.” i przykleić słowo – plaster „Przepraszam”.

„Denerwujesz mnie!” Ciekawe ile razy zdarzyło ci się tak powiedzieć. Jasna sprawa, nikt tak, jak dziecko nie potrafi wkurzyć rodzica i to tak często. Jeśli nie możesz się powstrzymać, by w jakiś sposób dać upust emocjom zamień to na inną frazę. „Jestem zdenerwowana/zdenerwowany, bo …”: skaczesz, bijesz krzyczysz, czy co tam Twoja pociecha w tym momencie robi. Nie ranisz wtedy dziecka, nie zadajesz ciosów żadnym sztyletem, bo słowa są ukierunkowane nie na dziecko tylko na jego zachowanie. Teraz wszystko gra, bo przecież wkurza Cię właśnie zachowanie – skakanie, wrzeszczenie, czy bicie.

Jest jeszcze jedna zaleta mówienia „Jestem zła / zły”, kiedy Twoje dziecko robi coś, czego nie powinno lub Cię irytuje. Gdy mówisz o swoich uczuciach, Twoje dziecko też się tego uczy. Następnym razem też powie, co czuje, a wyrażanie swoich uczuć głośno i wyraźnie to otwarta droga do dialogu i porozumienia.

Zabójcze porównania

„Dlaczego nie potrafisz jeść normalnie łyżką. Twoja siostra już ładnie je, a Ty rozwalasz wszystko na boki jak świnia”. Aż pięć ciosów za jednym zamachem. Dwie łatki, dwa porównania i jeszcze wyzwisko – nazwanie dziecka świnią.

Porównania potrafią zadać naprawdę poważne ciosy, nawet niewinne „Twój brat lepiej się uczy od Ciebie. Powinieneś brać z niego przykład” wpędza w kompleksy, powoduje niską samoocenę i brak wiary w siebie . Ale czy dziecko musi robić wszystko idealnie tak, jak inni lub zgodnie z wyobrażeniami innych, na przykład rodziców? Nikt nie jest idealny, a w obecnie wyidealizowany wirtualny świecie tym bardziej łatwo o niską samoocenę i uzależnienie od opinii innych.

Zamiast porównywać, lepiej zachęcić: „Zobacz kochanie, tak prawidłowo trzyma się łyżkę. W ten sposób jedzenie z niej nie spadnie” – bez porównań, łatek i świń. „Kolejna dwója z matmy? Cóż… będziesz musiał poświęcić więcej czasu, by zrozumieć te zadania. Jestem pewna, że w końcu się tego nauczysz”.Bez porównania lepiej to brzmi, prawda? Niesamowite, jak wielką moc mogą mieć słowa. Ile potrafią zrobić dobrego, jak potrafią wzmacniać, jeśli użyjemy tych właściwych.

Słowa – plastry

Słów – sztyletów jest całe mnóstwo, o niektórych nawet tu nie wspominam, bo są tak zabójcze, że nie jestem ich w stanie wypowiedzieć, a co dopiero napisać. Co zrobić, gdy takie słowa-sztylety przeciskają się przez nasze usta? Lepiej mocniej zacisnąć zęby, żeby nie wyleciały i samemu wyjść, aby się uspokoić, gdy tylko poczujemy, że tracimy nad sobą kontrolę.

A jeśli już się tak zdarzy, że wyplujesz je z siebie, bo każdy przecież ma gorsze dni, możesz w każdej chwili użyć słowa ratunkowego. „Przepraszam” to najlepsze słowo – plaster. Możesz także przyznać się do winy niczym złoczyńca przyłapany na gorącym uczynku i nie trzeba się tego bać, bo nic Ci za to przecież nie grozi: „Byłam bardzo zdenerwowana. Nie powinnam tego mówić”. Przyznanie się do błędu, choć bardzo trudne, potrafi zabliźniać zadane przed chwilą rany i uczy dziecko, jak postępować, gdy ono straci kontrolę.

Słowa wcale nie muszą być sztyletami. Mogą być kołami ratunkowymi, czy poduszkami powietrznymi, które eksplodują w razie niebezpieczeństwa i ochronią. Lepiej by były narzędziami, które naprawią, gdy coś się zepsuje. Niech będą wsparciem, a nie poniżeniem.

Fot. Fernando Aguilar on Unsplash

PS.Jeśli podobał Ci się ten wpis, udostępnij go proszę dalej. Jeśli chcesz podzielić się swoją opinią napisz komentarz lub wyślij na kontakt@julkaszpulka.pl

Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej, jak tworzyć pełne szacunku i wsparcia relacje z dzieckiem polecam książki „Pozytywnej Dyscypliny”, które znajdziesz na naszym sklepie.

Podziel się:

Poprzedni wpis
Gdzie jest Nowy Rok? – Niedziela z Julką i Szpulką
Następny wpis
Zabawa w „Puszczanie farby”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Wymagane jest wypełnienie tego pola.
Wymagane jest wypełnienie tego pola.
Proszę wprowadzić prawidłowy adres e-mail.

Menu