Manifest

Rodzice po godzinach

Muszę Ci się przyznać, że nie robię postanowień noworocznych. Kiedyś je robiłam, ale nigdy ich nie realizowałam. Obecnie zmieniam podejście do własnego życia i jedyne postanowienie, jakie już zrobiłam, to zawsze analizować niespiesznie to, co planuję i dokładnie sprawdzić, czy to, co chcę zrobić nie jest sprzeczne z tym, do czego dążę.

Coś poszło nie tak

To postanowienie było konieczne, gdyż zwykle, gdy wpadł mi jakiś pomysł do głowy, chciałam go od razu zrealizować. Rzucałam się w wir pracy, zarzucając wszystko inne. Przez to robiłam dużo i zarazem nie do końca to, co chciałam lub powinnam. Też tak masz?

Jeśli śledzisz mojego bloga lub profile na social mediach​, na pewno nie umknęło Ci, że dzieje się tam dużo. Jak się okazało, o wiele za dużo. Od początku mojej przygody z Julką i Szpulką byłam przekonana, że muszę rozwijać swoją działalność na social mediach. Zużyłam więc na nie masę swojej energii. Chciałam na nich popularyzować idee, jakie Julka i Szpulka za sobą niesie. Ideę wspierania rodziców i ich dzieci w pracy nad emocjami, w uczeniu samodzielności i zdobywaniu umiejętności rozwiązywania problemów.​ I chociaż dużo eksperymentowałam, jedne pomysły były dobre, a inne się nie sprawdziły.

Doszłam do wniosku, że czegoś mi w tym wszystkim brakuje, że nie mówię konkretnie o tym, co robię i dlaczego. Jak się okazało, ta para poszła niekoniecznie tam, gdzie trzeba. Jednak nie biczuję się z tego powodu. Raczej wyciągam wnioski, by dalej przeć naprzód z nową energią. Musiałam się jednak zatrzymać i zastanowić, co ja właściwie robię? Co chcę robić?

Manifest

Odpowiedź przyszła szybko. Chcę pisać. Chcę być pisarką. Już nią jestem, chociaż jeszcze rok temu tak się nie czułam. Przez większość jednak czasu czułam, że piszę za mało, a robię zupełnie inne rzeczy. Więc STOP. Będę pisać regularnie i jak najwięcej.

Po co chcę pisać? „Dla pieniędzy i sławy! Chcę leżeć w piżamie pół dnia z laptopem na kolanach i stukać w klawisze.” Mówi ta próżna i leniwa część mnie. 😉 Owszem, chcę się z pisania utrzymywać, chcę dzięki pisaniu być niezależna, ale nade wszystko dzięki pisaniu chcę wspierać dzieci w odkrywaniu świata, w budowaniu pewności siebie, w nauce samodzielności. Chcę pomagać dzieciom, które wymagają wsparcia ze względu na swoją neuroróżnorodność lub problemy rozwojowe. Chcę wspierać rodziców takich dzieci. Chcę tworzyć dla nich narzędzia w postaci książek i warsztatów. Chcę też ich bawić, rozweselać, wywoływać uśmiech na buzi, bo sprawia mi to radość.

Marzę, abyś w tym czynnie uczestniczyła lub uczestniczył razem ze mną, bo wierzę, że dzięki temu mamy wpływ na nasze otoczenie. Wierzę, że jeśli wspólnie będziemy uczyć dzieci akceptacji własnych emocji i pracy nad nimi, jeśli będziemy uczyć dzieci szeroko pojętej akceptacji, budować ich pewność siebie, nauczymy ich życzliwości i empatii wobec innych ludzi, zwierząt, czy przyrody w ogóle. Wierzę, że nasze dzieci mogą stworzyć bardziej życzliwy i empatyczny świat, dzięki właśnie pewności siebie i umiejętności samoregulacji własnych emocji.

Co mają do tego emocje? Uważam, że zrównoważeni emocjonalnie ludzie podejmują bardziej racjonalne wybory i jestem przekonana, że nie zostaną zepsuci przez innych zepsutych dorosłych. Będę na nich odporni, bo będą wierzyć we własne przekonania i wartości. Wierzę, że da się zbudować przychylny świat, nawet jeśli będzie w skali mikro – w rodzinie, związku, czy małej, osiedlowej społeczności. To i tak będzie ogromny postęp.

Skoro mam już nie tyle cel, co drogę, którą chcę podążać, łatwiej mi będzie dostosować do tego odpowiednie działania. Chcę byś Ty także była lub był uczestnikiem tego, co się podczas tej podróży wydarzy. A co Cię czeka? Trochę zmian, trochę nowości, a trochę tego, co już było. Będę na bieżąco zdawać relację z tej drogi i liczę na Twoją życzliwość. Postaram się tworzyć dla Ciebie przydatne i wartościowe narzędzia, czy to w postaci książek, tekstów, czy wywiadów lub nagrań i Cię zbytnio przy tym nie zanudzić. A jeśli zauważysz, że zbaczam z drogi, daj mi proszę o tym znać.

Podróż

Co nas czeka podczas tej wspólnej drogi?

  1. Jak najwięcej nowych książek. Głownie e-booków i audiobooków. (Sprzedaż produktów fizycznych okazała się bardzo trudna, zarówno ze względu na pandemię, jak i brak mojego doświadczenia. Nie oznacza to jednak, że fizycznych książek nie będzie!)
  2. Wydanie książek Julki i Szpulki w języku angielskim i pojawienie się serii na rynkach zagranicznych. (Przecież nie ma co się ograniczać!)
  3. Wpisy na blogu w ramach #RodzicePoGodzinach (kluczyłam między Akcjami śledczymi i #DzieciInspirują – uznałam, że nie dam rady robić tak różnorodnych działań, zostawiam co czwartkowe wpisy pod nazwą Rodzice Po Godzinach, gdzie będę poruszać ważne kwestie związane z emocjami, akceptacją siebie i innymi ważnymi kwestiami zgodnymi z ideą, którą przyjęłam, czy to w postaci własnych tekstów, czy wywiadów ze specjalistami lub innymi rodzicami.)
  4. Regularne czytanie książek na YouTube w formie słuchowisk dla dzieci. (Podobno miło się słucha mojego głosu i wiele osób przekonywało mnie do tego, aby to robić. Więc mnie przekonali!)
  5. Stworzenie Agentów Julki i Szpulki – osób, które będą czynnie wspierać cały projekt, od popularyzacji serii i idei, jakie za sobą niesie, po aktywny udział w tworzeniu nowych książek, czy wpisów dla bogu.

Skoro znasz zarys tego, co  planuję robić i dlaczego, to doskonała okazja, by dać mi znać, czy jest to spójne z tym, czego potrzebujesz. Napisz więc, co myślisz, czego tutaj brakuje lub czego Ci trzeba.

Maja, mama Julki i Szpulki oraz dwóch realnych dzieciaków.

PS. Mam nadzieję, że książek będzie tyle, co kłębków na tym zdjęciu, albo i więcej 😉

Podziel się:

Poprzedni wpis
WYNIKI Konkursu „List – zagadka do Św. Mikołaja”
Następny wpis
Zupa

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Wymagane jest wypełnienie tego pola.
Wymagane jest wypełnienie tego pola.
Proszę wprowadzić prawidłowy adres e-mail.

Menu
This site is registered on wpml.org as a development site.