#RodzicePoGodzinach

TOP 5 miejsc, gdzie ukrywam się przed dziećmi

Są takie momenty w życiu rodzica, że chętnie schowałby się gdzieś przed dziećmi. Rodzicielstwo to przecież nie lada wyzwanie, ponadprzeciętne wymagania, orka po prostu! Nie da się też od niej uwolnić klapnięciem ekranu laptopa, zamknięciem drzwi od biura – to praca full time, no remote, 24/24. Można zwariować. By do tego nie doszło, warto mieć swoje sztuczki – ucieczki, by złapać oddech, szczególnie kiedy nie jesteś w formie lub atmosfera zrobiła się zbyt gęsta.

Każdy powinien szukać własnych sposobów. Przedstawiam swoje, by Cię zainspirować i utwierdzić w przekonaniu, że to w porządku mieć dość, że to normalne i każdy rodzić ma prawo czuć się źle w rodzicielskich butach i potrzebuje je zdjąć, by mieć siłę dalej iść.

Oto moje top 5 miejsc, dzięki którym ukrywam się przed dziećmi, gdy mam dość. 🙂

Numer 1
Za filiżanką kawy

Szybkie i skuteczne, a często i „pod ręką”. Poza tym to sprawdzony, bo wytrenowany sposób – moje dzieci wiedzą, że gdy piję kawę, to chcę mieć święty spokój. Każde „Nie, bo właśnie piję kawę” zostaje już przyjęte bez zbędnych komentarzy, marud lub szantaży. Rozgrzewa i budzi.

Zalety: mały przedmiot i do tego smakowity.

Wady: wywołuje nałogi i przez to nie zawsze jest ekonomiczny, nie działa w przypadku bardzo małych dzieci – wtedy trzeba pić zimną lub odgrzewaną w mikrofali. Ble!

Numer 2
Za drzwiami

Nie ma to jak świeże powietrze! Łatwo się wyciszyć i uspokoić. Gdy atmosfera za bardzo zgęstnieje, dobrym sposobem jest po prostu się odciąć, by uniknąć konfrontacji. Czas zawsze pozwala ochłonąć, a ruch wydeptać nerwy.

Zalety: ekonomicznie i zdrowo.

Wady: Nic z tego nie wyjdzie, jeśli nie ma nikogo, kto w tym czasie zajmie się dziećmi. Bywa czasem za zimno albo za gorąco. Można natknąć się na sąsiadów i wtedy nici ze spaceru, bo większość czasu zajmą small-talk’i. 😉

Numer 3
Za rośliną

Prace w ogrodzie bardzo mnie uspokajają. Mam nawet własną zindywidualizowaną listę czynności wraz ze skalą wkurzenia:

1. Obchód – zwyczajne doglądanie ogrodu lub roślin pokojowych relaksuje, to zwykle rutynowa czynność, by złapać oddech na wypadek rodzinnego kataklizmu.

2. Przycinanie – kiedy wszyscy wokół drażnią, biorę sekator i ucinam to uczucie wraz z łodygami.

3. Pielenie – tu już była jakaś drobna akcja, która mnie zirytowała. Mimo, że nie lubię tego robić, pielenie zajmuje myśli i odciąga od złości.

4. Grabienie – dobre po kłótni, kiedy nie chcesz rozdrapywać sprawy, lepiej jest drapać trawę.

5. Kopanie – to zajęcie idealne dla frustrata. Kiedy masz ochotę przywalić komuś łopatą, lepiej głęboko wbij ją w ziemię kilkadziesiąt razy. Po takim sporcie na wściekłość nie będzie już siły.

Zalety: bardzo skuteczne rozwiązanie i do tego zdrowe. Uczy cierpliwości, a to bardzo przydatna umiejętność rodzicielska. Rośliny domowe poprawiają klimat w domu, uspokajają, oczyszczają nie tylko powietrze, ale też atmosferę.

Wady: to nieekonomiczne zajęcie, bywa nawet drogie, nawet jeśli ktoś ma niewielki ogródek lub tylko rośliny doniczkowe. Wymaga zdobycia wiedzy i umiejętności, bo łatwo doprowadzić do przelania lub przesuszenia i wrzucenia pieniędzy w błoto. Zajęcie nie dla wszystkich. Uwaga! Niektóre rośliny bywają trujące.

Numer 4
Pod kołdrą

Czasami trzeba wskoczyć do łóżka. Nie warto się oszukiwać, że damy sobie ze wszystkim radę. Gdy czujesz zmęczenie, nie ma co ze sobą walczyć. Przekazuję wtedy dzieci mężowi lub bezczelnie odpalam im bajkę na ekranie, a sama odpoczywam.

Zalety: same.

Wady: Nie zawsze można sprzedać komuś dzieci na godzinę, czy dwie. Jak przyśniesz i obudzisz się dwie godziny później, dzieciom od gapienia się w ekran zrobią się kwadratowe oczy. 😉

 
Numer 5
Za umywalką

Gdy sytuacja wymknęła się spod kontroli, choć zdarza się to już bardzo rzadko, uciekam do łazienki, by zapanować nad sobą. Tak. Nie ma co się wstydzić. Każdy rodzic ma takie momenty, kiedy zaciska pięści, krzyczy i przestaje nad sobą panować. Dzieci, jak nikt inny potrafią znaleźć i włączyć w dorosłym atomowy czerwony guzik. Zatem łazienka to miejsce bezpieczne, bo można się w niej na moment zamknąć, by ochłonąć. Poza tym jest tam woda i można „wylać zimny kubeł wody na głowę” 😉

Przydatnie nie tylko podczas ataku złości. Tłumaczenie, że idziesz „za potrzebą” też jest dobrą wymówką, by na chwilę schować się przed dziką bandą.

Zalety: izolacja sprawi, że nie zrobisz nikomu krzywdy ani słowem ani czynem i da czas na opanowanie nerwów.

Wady: Płacz pod drzwiami i wystające spod drzwi rączki mogą Cię wpędzić w wyrzuty sumienia, ale się temu nie dawaj, tylko lej ten zimny kubeł. Niektóre, co bystrzejsze egzemplarze, wiedzą jak otworzyć zamek łyżką. 😉

 

Pomysłów jest tyle, ile ludzi. Ważne by świadomie szukać własnych sposobów na to, by nie zwariować lub nie stracić na sobą panowania.

Napisz w komentarzu, jakie są Twoje sposoby. Daj kciuk w górę lub serduszko lub podaj dalej. Każda Twoja aktywność jest dla mnie wsparciem, bym nadal mogła tworzyć nie tylko treści dla rodziców ale przede wszystkim pełne wsparcia książki dla dzieci 🙂

Nowy audiobook Julka i Szpulka Wróbel, który ćwierkał za dużo

Podziel się:

Poprzedni wpis
DOROSŁOŚĆ Sp. z o.o.
Następny wpis
Projekt SZCZĘŚCIE – 5 sposobów na bycie tu i teraz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Wymagane jest wypełnienie tego pola.
Wymagane jest wypełnienie tego pola.
Proszę wprowadzić prawidłowy adres email.