Odkurzony perfekcjonizm

[vc_acf field_group=”2522″ field_from_2522=”field_5f67acc991e40″ align=”center” el_class=”wpis-media”][vc_acf field_group=”2522″ field_from_2522=”field_5f67adc491e41″ align=”center” el_class=”wpis-media”]

Czy denerwujesz się, kiedy widzisz bałagan w domu lub gdy Twoje dziecko wyleje dopiero co nalany sok? Czy wkurza Cię ciągłe pranie brudnych ubrań i to, że nieustannie latasz po mieszkaniu na przemian ze ścierką, odkurzaczem i mopem? Nie możesz patrzeć na zabłoconą podłogę, stos nieuprasowanych ubrań, na zabawki w niespodziewanych miejscach? W takim razie koniecznie przeczytaj ten artykuł!

Czystość nie perfekcjonizm

Perfekcjonizm to nie wyznacznik czystości. Nie zawsze musisz odłożyć wszystko na swoje miejsce, mieć nienaganny porządek. Nie twierdzę, że masz obrastać brudem ani, że kurz ma się piętrzyć na półkach, a śmieci regularnie wysypywać z kosza (chociaż przy małych dzieciach często się to zdarza). Ważne, że posprzątasz w dogodnym dla siebie momencie albo zrobi to ktoś za Ciebie, jeśli korzystasz z takiej pomocy. To żaden wstyd, jeśli nie zrobisz tego od razu i nie idealnie.

Sama jestem perfekcjonistką, tyle że przełamaną albo raczej złamaną – przez dzieci. Musiałam nauczyć się żyć w niedostatecznym porządku, z rzeczami nie zawsze na miejscu, z naczyniami w zlewie, a czasem nawet w totalnym chlewie zostawionym do posprzątania „na jutro”. To była konieczność, by nie zwariować, by nie mrugać nerwowo powieką, by nie wydzierać się na wszystkich dookoła. Tak jest lepiej. Nauczyłam się przymykać oko na bałagan. Pogodziłam się z tym, że czasami jest czysto, gdzieniegdzie brudno i to „gdzieniegdzie” czeka grzecznie na posprzątanie. Bez spinki, irytacji i frustracji.

Brud jest zabawny

Dzieciaki kochają się brudzić. I bardzo dobrze, bo brud jest zabawny. Dziecko z rękami upaćkanymi w farbie, z modeliną za paznokciami, z plamami na ubraniach po wspólnym gotowaniu, z piaskiem we włosach, czy z błotem na twarzy jest SZCZĘŚLIWE.

Dziś wiele dzieci ma zaburzenia integracji sensorycznej lub inną „urodę”, a co za tym idzie często kłopoty z emocjonalnością i samoregulacją.Ten problem będzie narastał, ku zgrozie zarówno rodziców, jak i nauczycieli, bo to oni najczęściej muszą te skrajne emocje dzieci znosić i sobie z nimi radzić. Coraz mniej przedszkoli posiada duży plac zabaw, a dzieci coraz mniej przebywają na zewnątrz., mniej się brudzą, mniej ruszają, a przez to mniej eksperymentują i doświadczają. To negatywnie wpływa na rozwój układu nerwowego.

Pandemia dodatkowo nie sprzyja różnorodnej aktywności, a nic tak pozytywnie nie wpływa na rozwój mózgu dziecka, jak aktywność fizyczna. Dlatego pozwalam moim dzieciom skakać w domu na kanapie (wiem, to ryzykowane, jednak nie mam trampoliny na co dzień), robimy tory przeszkód z krzeseł , poduszek i innych przedmiotów, a na spacerach pozwalam im się uwalić w błocie po pompon od czapki. Jest potem masa prania i sprzątania, ale… ich prawidłowy rozwój jest ważniejszy niż moja wygoda, poczucie estetyki i mrugająca powieka.

Bez bałaganu nie ma porządków

Dzieci nie nauczą się sprzątania, jeśli nie będą bałaganić, brudzić, rozchlapywać, rozsypywać i kruszyć. Tylko trzeba im pokazać, jak posprzątać i pozwolić, by to zrobiło samodzielnie, na miarę swoich umiejętności. Lepiej niech posprząta tak, jak umie, niż wcale. Nie musi być perfekcyjnie. Może zrobić to nieporadnie i niezbyt dokładnie, ale jednak SAMODZIELNIE. OK, zabłoconych łachów same nie upiorą, ale mogą z Twoją wrzucić brudne ciuchy do pralki lub nastawić odpowiedni program prania.

Gdy dziecko rozsypie płatki kukurydziane na podłogę, może razem z rodzicem je zamieść lub spróbować samodzielnie odkurzyć. Gdy rozleje sok lub wodę, może samo wytrzeć – tak, jak potrafi. W ten sposób ukształtujesz dobre nawyki i pewnego dnia doczekasz się tego cudownego momentu, kiedy dziecko samo po sobie posprząta bez upominania ani przypominania.

Perfekcjonizm nie sprzyja wychowaniu dzieci, bo dzieci nie są perfekcjonistami, a my dorośli musimy się do nich nieco dostosować. Dlatego perfekcjonizm wciągnęłam odkurzaczem i powiedziałam mu „Bye”.

To nie jest świat dla perfekcjonistów

Perfekcjonizm to zabójca kreatywności. W zasadzie nie wiem skąd się wziął w człowieka głowie. Skąd to dążenie do ideału? Przecież nic nie jest idealne ani człowiek sam w sobie, ani natura, do której przynależy. Idealny facet nie istnieje, nie ma idealnych kobiet, nie ma idealnych rodziców ani idealnych dzieci. Śmiem twierdzić, że ideał, gdyby istniał, byłby wynaturzeniem. Idealizm i perfekcjonizm nadają się do wykurzenia.

Idea, by nie być perfekcyjnym przyświecała mi podczas tworzenia książki „Julka i Szpulka. Sprawa zaginięcia Lulu”. Chciałam, aby dzieci mogły bawić się książką, rysować w niej. Tworzenie portretu pamięciowego samodzielnie przez dziecko, co prawda na podstawie opisu książki, ale jednak samodzielnie, ma pokazać, że nie ma idealnego portretu – to udowadniam dzieciom na warsztatach detektywistycznych – dzieci rysują, a potem obserwują wykonane przez siebie portrety, bu odkryć, że każdy jest inny. I to dobrze, że tak jest. Każdy przez to jest oryginalny i wyjątkowy, nawet jeśli nie jest idealny.

Celowo też wpuszczam dzieci w maliny, kiedy proszę, aby zgodnie z opisem lalki w książce narysowały najpierw „dużą, białą głowę”. Wtedy następuje konsternacja lub poruszenie.

– Ale jak dużą?

– Taką, jak uważasz

– Nie mam białej kredki!

– To jak inaczej można narysować białą głowę?

Bez gotowych podpowiedzi i rozwiązań, dzieci prędzej czy później znajdują rozwiązanie. Samodzielnie i bez narzuconego wzorca. Zabawne, że nawet jeśli narysują głowę za dużą, nogi w paski pionowe, a nie poziome, na sam koniec, gdy portret jest już gotowy, wcale im to nie przeszkadza. Są zwykle dumne, że zrobiły coś samodzielnie, a nie idealnie.

Perfekcjonizm blokuje samodzielność

Zatem nie perfekcyjnie, ale samodzielnie. Grzechem wielu rodziców jest nie pozwalanie dziecku na samodzielność. Często łapię się na tym, że wyręczam w czymś swoje dziecko, wiedząc, że samo potrafi to zrobić. Przymykam czasem oko, kiedy gdzieś się spieszę. Problem w tym, że dziś ciągle gdzieś się spieszymy i poganiamy też dzieci, a dzieci czas traktują o wiele bardziej swobodnie niż dorośli.

Jesteśmy też bardziej sprawni manualnie od dzieci i dlatego robimy wiele rzeczy szybciej i dokładniej. Dziecko z kolei ani nie jest tak dokładne ani sprawne. Dopiero opanowuje nowe umiejętności. Samodzielność potrzebuje czasu. Perfekcjonizm też potrzebuje czasu. Pytanie na co swoje okruchy czasu chcemy poświęcić. Ja zdecydowanie stawiam na samodzielność. Warto na nią poświęcić czas. Samodzielne dziecko to bardziej pewne siebie dziecko, które wierzy, że sobie poradzi. To jedna z cegiełek życiowej równowagi.

 

Jeśli podobał Ci się ten artykuł podziel się nim ze swoimi znajomymi i udostępnij.

Jeśli chcesz zostawić swoją opinię na temat wpisu, napisz komentarz lub wyślij mail na kontakt@julkaszpulka.pl

Portret pamięciowy do wydrukowania i włożenia do książki znajdziesz TUTAJ.

Podziel się:

Poprzedni wpis
Zabawa w „Puszczanie farby”
Następny wpis
Zagadki Szpulki

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Wymagane jest wypełnienie tego pola.
Wymagane jest wypełnienie tego pola.
Proszę wprowadzić prawidłowy adres email.