O Olaf! – czyli zwariowana premiera książki „Julka i Szpulka”

[vc_acf field_group=”2522″ field_from_2522=”field_5f67acc991e40″ align=”center” el_class=”wpis-media”][vc_acf field_group=”2522″ field_from_2522=”field_5f67adc491e41″ align=”center” el_class=”wpis-media”]

Dziś Premiera książki „Julka i Szpulka”! Na tą okazję mama Julki zrobiła coś szalonego! Sesja zdjęciowa z kołtunem na głowie! Dzieciaki były wniebowzięte fryzurą. Starsza od razu rozpoznała Szpulkę, mąż i ja skojarzyliśmy stwora z małym głodem, a najmłodszy z giga uśmiechem na buzi krzyknął ”O! Olaf!”.

 

Sesja fotograficzna okazała się świetną zabawą! Marta Rogińska to prawdziwa artystka, taka z krwi i kości. Świetnie się z nią współpracuje, ma fantastyczne pomysły i jak się okazało dużo kolorowych kłębków nici! Poza tym matka miała chwilę dla siebie i małą odskocznie od komputera i telefonu. Pracownicy Salonu Fryzjersko-Kosmetycznego Czylkowscy w Rumi, a w szczególności Kamila (stworzyła z moich włosów Szpulkę) i Aleksandra (pomalowała matkę) spisały się na medal! W dniu sesji było dużo śmiechu, rozmów i kawy! Nawet pozwoliłam sobie przykleić sztuczne rzęsy! Ja! Kto mnie zna ten wie, że wolę dżiny i koszulkę na luzie niż sukienkę. Poranne ogarnianie twarzy zajmuje mi jedną chwilę – coś tam wklepie, lekko maznę oko i to wszystko, a tu sztuczne rzęsy! Ale czego się nie robi z okazji premiery?

Kołtun w głowie

Pomysł na kołtuna na głowie wpadł mi do… no właśnie.. głowy, podczas tworzenia wpisu „Jestem mamą, która postanowiła pisać książki”. Zerknijcie, bo tam piszę, skąd w ogóle wziął się pomysł na stworzenie Szpulki – kłębka nerwów, który reaguje na emocje dziecka. Wpis możecie przeczytać klikając na poniższy link:

https://julkaszpulka.pl/jak-powstala-ksiazka-2/czesc-tu-mama-julki-jestem-mama-ktora-postanowila-pisac-ksiazki/

Książka jest wyjątkowa i zabawna, więc pomyślałam, że sesja też powinna taka być. Nie wyobrażałam siebie siedzącej z książka przy eleganckim biurku. Wolałam mieć kołtuna na głowie, który powstał w mojej głowie, który przez tą samą głowę został opisany i przelany na papier. Wolałam z zabawną kłębkowo-kołtuniastą fryzurą leżeć pod kocem na podłodze z otwartą książką, bo tak najczęściej czytam dzieciom w domu (to znaczy bez kołtuna na głowie, chociaż i tak się czasem zdarza). Jest zatem i zabawnie i kolorowo. Chciałam wywołać na Waszych buziach uśmiech i mam nadzieję, że to mi się udało.

Poza tym jest co świętować. Premiera książki „Julka i Szpulka. Sprawa zaginięcia Lulu” jest uwieńczeniem ponad roku pracy. Tak, napisanie książki, zilustrowanie jej przez Daniela Włodarskiego i zorganizowanie jej wydania zajęło mi okrągły rok.

Rok kołtuna

Co tak długo? Zapytacie. Po prostu dużo czasu zajmuje mi odnalezienie odpowiednich liter na klawiaturze i przez to wolno piszę 😉 Nie, żartuję. Tak naprawdę książkę napisałam w dwa miesiące. W listopadzie miałam już poprawiony tekst, zgodnie ze wzorem podanym przez Steven’a King’a w „Pamiętniku rzemieślnika” (przy okazji gorąco polecam tą książkę dla wszystkich, którzy chcą pisać). To proste równanie:

WERSJA II = WERSJA I – 10%

Ja wyrzuciłam grubo ponad 30% tekstu. To przecież książka detektywistyczna dla dzieci. Musiała być zwięzła i mieć dość wartką akcję, żeby dzieci mogły przebrnąć przez fabułę i się nią nacieszyć, a nie znudzić i zniechęcić.

Co zatem zajęło najwięcej czasu? Organizacja procesu wydawniczego. Poszukiwanie ilustratora (na rozpoczęcie prac nad ilustracjami musiałam poczekać pół roku), drukarni, poznanie i zrozumienie procesu wydawniczego, znalezienie firmy logistycznej, przestudiowanie aspektów prawnych i księgowych, przemyślenie promocji, zrobienie planu działań i jego realizowanie w czasie Covidopandemii (z dziećmi i mężem w domu!). To był wyjątkowy,  raz szalony, raz spokojniejszy czas.

Dziękuję moje kołtuny kochane!

Ostatnie tygodnie były gorące, a przede mną jeszcze cała masa pracy. Jednak już teraz serdecznie Wam dziękuję. Zarówno rodzinie i przyjaciołom, którzy mnie cały czas wspierali i wspierają na każdym etapie powstawania Julki i Szpulki oraz znajomym i nieznajomym za zaufanie, obecność i ciepłe słowa. I oczywiście ze wszystkimi cudownymi ludźmi, z którymi współpracuję. Wszyscy jesteście częścią projektu „Julka i Szpulka”, który dopiero się rozpoczyna!

Do usłyszenia

mama Julki

Podziel się:

Poprzedni wpis
Jak to jest podpisać 1000 egzemplarzy książki i co zrobił Mól-Złoczyńca?
Następny wpis
Tej książki nie czytaj dziecku przed snem!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Wymagane jest wypełnienie tego pola.
Wymagane jest wypełnienie tego pola.
Proszę wprowadzić prawidłowy adres email.